-
Ze względu na częste podwyżki cen wody, a także za odprowadzanie ścieków, coraz więcej osób szuka sposobów na obniżenie domowych rachunków. Najlepiej zrobić to, równolegle zmniejszając ilość zużywanej wody i wybierając najbardziej ekonomiczny sposób wywozu nieczystości płynnych. Najdroższe w eksploatacji szambo jest najmniej wygodnym sposobem usuwania ścieków z domu. Konieczność jego częstego opróżniania jest uciążliwa nie tylko logistycznie, ale przede wszystkim finansowo, bowiem wywóz 1 m3 nieczystości kosztuje około 15-20 zł. Tańsza jest kanalizacja, choć już nie wszędzie, bo na przykład od nowego roku mieszkańcy Białogardu w Zachodniopomorskim za metr sześcienny wody i ścieków płacić będą ok. 40 zł. Obecnie średnia cena za kanalizację w Polsce wynosi około 7 zł/m3 (wraz z wodą).
Kanalizacja
Jeśli mieszkamy na terenie skanalizowanym, musimy podłączyć się kanalizacji zbiorczej, chyba że wcześniej zaplanowaliśmy budowę przydomowej oczyszczalni ścieków. Podłączenie się do kanalizacji to najwygodniejszy sposób odprowadzania ścieków, bo poza wykonaniem przyłącza o nic nie trzeba się później martwić - oczywiście poza płaceniem rachunków. Za odprowadzenie metra sześciennego nieczystości płaci się więcej niż za zużycie takiej samej ilości wody. Dlatego jeśli do podlewania ogrodu lub mycia samochodu używamy wody miejskiej, to na rurze zasilającej kran ogrodowy warto założyć drugi licznik. Wtedy woda wykorzystana w celach gospodarczych nie będzie obciążona kosztem wywozu ścieków. Ceny i stawki są różne w całej Polsce i ustalane przez gminy.
-
Trwają badania, które mogą przynieść przełom m.in. w medycynie
Badania dotyczą nanotechnologii, czyli modelowaniem i łączeniem cząsteczek w struktury. W komorze próżniowej w podziemiach bolesławieckiego Stomadentu odbywają się procesy zmieniające strukturę wody czy metalu. To, co udało się osiągnąć w tym laboratorium, to modelowanie różnych struktur materiałów twardych i płynnych poprzez oddziaływanie na nie rezonansem wywołanym w reaktorze niskotemperaturowej plazmy.
- Taki proces pozwala na przykład na zmianę właściwości pewnych metali - mówi Zdzisław Oszczęda, prezes zarządu Nanolaboratory Nantes. - Bez procesów utwardzania, hartowania czy innego rodzaju obróbki można przestawić elektrony w strukturze, czyli zmieniać siatkę krystaliczną. Dzięki temu osiągamy inne właściwości tego samego materiału- wyjaśnia. Można w ten sposób na przykład zwiększyć twardość i wytrzymałość diamentów technicznych, a nawet usunąć z nich skazy, naprawiając strukturę. Stosunkowo niewielkimi energiami naukowcy z Białorusi pracujący w Nanolaboratory Nantes mogą modelować strukturę materiałów, zmieniać ich właściwości wytrzymałościowe, na przykład stali, różnych stopów metali, ceramiki, czy nawet diamentów. Takie procesy można wykorzystać w przemyśle chemicznym, metalurgicznymj, medycynie i w wielu innych dziedzinach. - Potrafimy rezonansem, który wywołujemy, zmienić strukturę wody, upodabniając ją do tej sprzed milionów lat - zachwala wyniki Zdzisław Oszczęda.
Nad nanotechnologią pracują naukowcy z Białorusi, którzy zarazili Zdzisława Oszczędę swoimi planami. Są przekonani o wartości swoich pomysłów. - W stosunku do naszej wody z kranów, ta woda zamarza przy temperaturze minus 60-70 stopni, ma inne napięcie powierzchniowe, mniejszą przewodność elektryczną i szereg innych właściwości - mówi Igor Davidzenko, ekspert Nano-laboratory Nantes.
-
Aż 40 proc. mieszkańców zielonogórskiego Jędrzychowa i Chynowa wciąż nie jest podłączonych do miejskiej sieci kanalizacyjnej. Straż miejska grozi mandatami, a radni proponują mieszkańcom dotacje
Nowa sieć kanalizacyjna na Jędrzychowie ma już 10 lat. Mimo to nie podłączyło się do niej wciąż 40 proc. mieszkańców. Podobnie jest w innej dzielnicy - na Chynowie.
- Ci ludzie łamią prawo. Przecież uchwała rady miasta jasno mówi, że mieszkańcy mają obowiązek podłączenia się do sieci miejskiej. Zwolnieni są jedynie ci, którzy mają własne przydomowe oczyszczalnie - przypomina radny lewicy Edward Markiewicz. - Dlaczego w historii Zielonej Góry nikt nie podjął żadnych kroków, aby wyegzekwować od mieszkańców podłączenie do sieci? Dlaczego nie karze się tych osób grzywnami? - pytał Markiewicz na ostatniej sesji rady miasta w ratuszu. Wypominał prezydentowi miasta, że powinien wydawać decyzje administracyjne, ale z tego nie korzysta.
Nie kanalizują, bo drogo
Podłączenie do sieci kosztuje. - Nawet kilka tysięcy złotych. Wodociągi zdzierają, więc ludzie nie płacą - mówi jeden z mieszkańców Jędrzychowa.
Podobne opinie znajdują posłuch u radnych. - Dla mieszkańca jednorazowe wydanie takich pieniędzy jest nierealne. Może i mieszkańcy chcieliby się podłączyć do sieci miejskiej, ale ich zwyczajnie na to nie stać - twierdzi Piotr Barczak, radny PiS. W ratuszu zaproponował rozwiązanie. Otóż miasto mogłoby postępować identycznie jak w tzw. zadaniach wspólnych. Gdy np. spółdzielnia mieszkaniowa lub parafia buduje chodnik, miasto opłaca połowę kosztów.
-
Jednak Ian Crowther, szef Wydziału Środowiskowego i Przemysłowego w WFS mówi, że jest to możliwe. Wyjaśnia, iż próby bezprzewodowej komunikacji w wodzie prowadzono w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Wówczas dysponowano technologiami analogowymi, przetwarzanie sygnałów było niezadowalające, więc próby zarzucono. Upowszechniło się przekonanie, że tego typu łączność nie jest możliwa. Jednak, jak zauważa Crowther, czysta woda jest izolatorem, którego przenikalność magnetyczna wynosi około 1, a przenikalność elektryczna 80. Możliwa jest więc transmisja fal radiowych o częstotliwości mniejszej niż 1 MHz. WFS nie wynalazło żadnej nowej technologii. Firma wykorzystała już istniejące technologie do zbudowania urządzeń, które pozwalają na opłacalne bezprzewodowe komunikowanie się w w wodzie.
Jednym z nich jest Seathooth, który korzysta z częstotliwości 100-200 kHz i umożliwia transmisję danych z prędkością 100 Kbps na odległość 10 metrów. Crowther mówi, że zwiększenie częstotliwości pracy urządzenia pozwoli na osiągnięcie prędkości 1 Mb/s, a w przyszłości niewykluczona jest prędkość transmisji rzędu 10 megabitów na sekundę.
-
Na jednym z tysiąca zdjęć przesłanych z Czerwonej Planety przez łazik Phoenix znaleźli plamkę, która wygląda jak kropelka wody.
Czy to w ogóle możliwe? Średnia temperatura na Czerwonej Planecie wynosi ok. -60 stopni Celsjusza. Wprawdzie w lecie podnosi się powyżej zera, ale nie tam, gdzie wylądował Phoenix. W okolicy lądowiska pojazdu, w podbliżu bieguna, temperatura nie przekracza -20 stopni Celsjusza. A jednak, zdaniem naukowców, ciekła woda może tam istnieć dzięki nadchloranom potasu, solom obecnym w marsjańskiej glebie. To właśnie one chroniłyby wodę przed zamarznięciem.
Zdaniem Niltona Renno z uniwersytetu w Michigan, który jest jednym z członków misji lądownika, roztwór wody i nadchloranów może nie zamarzać nawet w temperaturze -70 stopni Celsjusza. "Według mojej oceny, mieszanka wody i soli może być pod powierzchnią gleby niemal wszędzie na Marsie" - powiedział Renno reporterowi pisma "New Scientist". Skupiska wody isolowane przez znajdującą się powyżej glebę od czasu do czasu wybijałyby się jednak na powierzchnię.
A to rozwiązywałoby kilka marsjańskich zagadek. Woda moglaby na przykład uformować wąwozy, które naukowcy zauważyli na Marsie. Te formy skalne są stosunkowo nowe i uczeni długo dyskutowali nad ich pochodzeniem. Istnienie pod powierzchnią Czerwonej Planety solanki, która od czasu do czasu wylewałaby się z wnętrza planety, wyjaśniałoby ten problem.
-
Żeby pieniądze nie wyciekały przez palce, przede wszystkim musisz wiedzieć, jak są rozliczane twoje rachunki. Bo nie ma jednego ogólnego regulaminu dla wszystkich budynków w województwie.
Wysokość rachunków za wodę, zależy głównie od Ciebie. Nie wystarczy zakręcać kurek.
Zostanie Ci więcej w kieszeni, jeśli będziesz znał regulamin obowiązujący w twoim budynku. Pamiętaj bowiem, że nie ma jednego regulaminu, według którego rozliczanie byłoby zużycie tej cieczy we wszystkich budynkach województwa. Są tylko ogólne przepisy, w oparciu o które każdy zakład komunalny, spółdzielnia czy wspólnota mieszkaniowa tworzy własny, indywidualny zbiór zasad!
Liczy się przede wszystkim to, kto jest zarządcą danej nieruchomości - nawet jeśli łączą się ścianami i są w nim np. dwa jednakowe mieszkania komunalne. Bo jedno może być administrowane przez zakład gminny, a drugie przez niezależnego zarządcę.
- Zasady rozliczania wody zależą od konkretnego przypadku, z jakim mamy do czynienia w danej nieruchomości - potwierdza Jan Skwaryłło, kierownik działu zasobów komunalnych zielonogórskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Zimna i ciepła woda wyceniana jest tu według regulaminu z maja 2006 roku. Opisuje on, kto, kiedy i w jakiej wysokości musi dopłacić do rachunków za wodę, która wpływa do budynku i którą rejestruje główny wodomierz.
-
Takiego zdania jest Peter Gleick z Pacific Institute.
Ekspert dodaje, że w rejonach, w których występuje deficyt wody, jak np. Kalifornia czy Chiny, wprowadzenie bardziej efektywnego zarządzania wodą może przynieść więcej korzyści niż wymiana tradycyjnych żarówek na ich energooszczędne odpowiedniki.
Jako potwierdzenie swoich tez Gleick podaje przykład transportu, przechowywania i uzdatniania wody w Kalifornii. Działania te odpowiadają za 19 proc. zużycia energii w tym stanie.
Ekspert apeluje więc do władz, by usprawniły infrastrukturę związaną z wodą, np. wprowadzając oszczędne toalety i bardziej efektywne systemy irygacyjne.
-
Jednym z pomysłów jest rewitalizacja terenów nadrzecznych. Z polskich rzek można zrobić atut, wykorzystać ich potencjał rekreacyjny. Nie bezmyślnie, ale tak, by przywrócić ich naturalne walory przyrodnicze.
W przemianie polskich rzek, ma pomóc program „Reuris”, który koordynują specjaliści z Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) w Katowicach. Celem międzynarodowych działań jest wskazanie i rozwiązanie wspólnych barier dla rewitalizacji. Jak pisze dr Leszek Trząski z GIG, chodzi o transfer wiedzy i know-how w zakresie proprzyrodniczego zagospodarowania miejskich przestrzeni nadrzecznych.
Będą analizy, prace koncepcyjne, projektowe, potem zaś miejmy nadzieję realizacja. Już wkrótce rzeka Ślepiotka oraz tereny nad Kanałem Bydgoskim mogą stać się przyjazne mieszkańcom, ale nie tylko. Projekt zagospodarowania kanału zakłada poprawę siedlisk ptaków i wzbogacenie nadwodnej szaty roślinnej. Odtwarzane mają być meandry i starorzecza Ślepiotki. Być może powstaną na niej kaskady, co pozwoliłoby w przyszłości na nowo zarybić rzekę.
-
Gwałtowny wzrost stężenia dwutlenku węgla w wodach oceanicznych powoduje ich stopniowe zakwaszanie. Skutki tego procesu mogą być katastroficzne dla organizmów żywych.
Spalanie paliw kopalnych, w tym głównie węgla kamiennego i ropy naftowej, spowodowało od początku tzw. epoki industrialnej niemal dwukrotny wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Znaczna część emitowanego dwutlenku węgla trafia do oceanów. Morza absorbują około 22 mln ton tego związku dziennie, co nie jest bez znaczenia ich dla równowagi chemicznej - powoduje zakwaszanie wody.
Naukowcy szacują, że w ciągu ostatnich stuleci średnia wartość pH oceanu spadła z 8.2 do 8.1. Przewidywany jest dalszy jej spadek - nawet o 0,3 w ciągu najbliższych 50-100 lat.
-
Premier Włoch Silvio Berlusconi zapowiedział, że na lipcowym szczycie przywódców G8 i G14 na wyspie Maddalena, którego będzie gospodarzem, zaproponuje połączenie Morza Martwego z Morzem Czerwonym.
Przemawiając na konferencji donatorów dla Strefy Gazy w Szarm el-Szejk w Egipcie, szef włoskiego rządu oświadczył, że inwestycja ta byłaby bardzo ważna dla wszystkich państw regionu: Jordanii, Izraela i Palestyny. Dzięki połączeniu obu mórz -argumentował - można by dostarczać do regionu energię, której potrzebuje, a także wodę, by zamienić duże połacie ziemi na tereny uprawne.