Jeżeli w Polsce nie powstanie strategia modernizacji infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, to w 2015 r. 40 proc. Polaków nie będzie prawdopodobnie stać na opłacenie rachunków za wodę - uważa prezes IGWP Stanisław Drzewiecki.
"Perspektywa roku 2015 jest nieciekawa. Okazuje się, że aż 40 proc. społeczeństwa Polski przekroczy próg dochodu rozporządzalnego, czyli będzie poza możliwością zapłacenia rachunków za wodę i ścieki" - zaznaczył podczas wtorkowej konferencji prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.
Dochód rozporządzalny to pieniądze, które zostają w gospodarstwie domowym po opłaceniu wszystkich stałych i koniecznych wydatków - jest to gotówka, którą zarządzamy płacąc za wszelkie pozostałe produkty, czyli usługi. W przypadku wody, wskaźnik dochodu rozporządzalnego mówi, jaki procent dochodu jest wydawany na wodę.
Specjaliści z kilku cenionych na świecie ośrodków zabrali się do weryfikacji danych o globalnym ociepleniu. Niestety, ich wnioski nie brzmią optymistycznie.
Jeśli utrzymamy takie tempo wzrostu temperatury jak obecnie, rozmiękająca wieloletnia zmarzlina jeszcze zintensyfikuje ocieplenie. Co więcej, jeżeli topnienie lodowców Grenlandii wpisze się w scenariusz wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości naszej planety, czeka nas błyskawiczny wzrost poziomu mórz. Informacje na ten temat publikują pisma „BioScience” oraz „Nature Geoscience”.
Ziemia gnije
Mnożące się oczka wodne i jeziora na dotychczas zamarzniętej Alasce oraz zamieniająca się w wielkie bagnisko syberyjska tundra – to tylko najbardziej oczywiste przykłady tego, co się dzieje z wieloletnią zmarzliną na półkuli północnej. Naukowcy nie używają już określenia „wieczna zmarzlina”, bo obecne wydarzenia pokazują, że w klimacie Ziemi nic nie jest wieczne.
O tym, jak istotny to problem, świadczy powierzchnia obszarów objętych przemarzniętym gruntem – zajmują one prawie 24 proc. lądów półkuli północnej. Są wśród nich nie tylko obszary koła podbiegunowego Syberii, Kanady, Alaski i Półwyspu Skandynawskiego, ale i rejony wysokogórskie, m.in. Alp czy Tien-Szan.
Zamiast wyznaczania standardów emisji ścieków komunalnych rząd będzie sprzedawał pozwolenia na emisje. Zdaniem wiceministra rozwoju regionalnego takie rozwiązanie pomoże w osiągnięciu celów ekologicznych, które Polska zobowiązała się spełnić wstępując do Unii Europejskiej.
Podczas IV Kongresu Wodociągowców Polskich wiceminister ostrzegał, że redukcja zanieczyszczeń wynikająca z realizacji planu gospodarowania wodami jest obowiązkiem nałożonym przez Komisję Europejską i w przypadku braku wywiązania się z tego zadania grożą poważne konsekwencje finansowe.
Według Mikuły dobrym rozwiązaniem będzie wprowadzenie do obszaru gospodarowania wodami mechanizmów rynkowych, w ramach których rząd zamiast wyznaczać standardy emisji miałby sprzedawać i przyznawać pozwolenia na emisje w zależności od całkowitej ilości tolerowanego ładunku zanieczyszczeń.
Takie pozwolenia w następnej kolejności miałyby być sprzedawane i nabywane na rynku, podobnie jak ma to już miejsce w przypadku handlu emisjami CO2.
Kiedy 16 września glacjolodzy z amerykańskiego Narodowego Centrum Śniegu i Lodu w Boulder w Kolorado przyszli do pracy i przy porannej kawie zaczęli przeglądać najnowsze wyniki pomiarów arktycznego lodu, połowa z nich pobiegła otwierać szampana. Pozostali zwiesili nosy na kwintę.
Kilka miesięcy wcześniej założyli się, czy we wrześniu z bieguna północnego zniknie cały lód. Wiele wskazywało na to, że tak się może stać. W zeszłym roku w Arktyce - żyjącej w rytmie marcowych maksimów i wrześniowych minimów lodu - zanotowano najmniejszą pokrywę lodową w blisko 30-letniej historii precyzyjnych pomiarów satelitarnych. Biała tafla skurczyła się do rekordowych 4,13 mln km kw. I choć do marca tego roku kra znowu urosła do ponad 15 mln km kw., to wiadomo było, że to słaby, jednosezonowy lód, który nie przetrzyma lata. Dane satelitarne NASA pokazywały, że grubego lodu wielosezonowego jest coraz mniej. Kiedyś w miesiącach zimowych pokrywał on od 50 do 60 proc. Arktyki. Ostatniej zimy - niecałe 30 proc. Arktyczna pokrywa lodowa staje się coraz mniejsza i słabsza.
Naukowcy, którzy obstawili, że tego lata biegun północny zostanie ogołocony z lodu, zacierali więc ręce. Ale Arktyka spłatała im figla, pokazując swą chaotyczną naturę.
Niższa stawka VAT obejmuje jedynie wskazane w ustawie budownictwo społeczne oraz wymienione w rozporządzeniu pozostałe obiekty budownictwa mieszkaniowego i usługi z nimi związane. Stawka 7 proc. nie dotyczy już więc związanej z tym budownictwem infrastruktury towarzyszącej, na którą obowiązuje 22 proc. Firmy, które błędnie stosowały obniżoną stawkę, powinny skorygować deklaracje i tam, gdzie to konieczne, dopłacić fiskusowi kwotę wynikającą z korekty. W wielu wypadkach będzie to oznaczało również konieczność zapłaty odsetek.