Niezbędne inwestycje wodno-kanalizacyjne i w gospodarkę odpadami przekroczą 50 mld zł.
W przyszłym roku czeka nas wzrost opłat za wodę, ścieki, wywóz śmieci oraz energię elektryczną. Do takich podwyżek należy się przyzwyczaić. Polska musi wypełnić unijne normy w dziedzinie ochrony środowiska i ma na to coraz mniej czasu. By to zrobić, musi wydać kilkadziesiąt miliardów złotych na inwestycje. W dużej mierze te pieniądze będą pochodziły z naszych kieszeni.
Wyższa opłata marszałkowska
Od przyszłego roku wzrośnie niezmienna od lat opłata marszałkowska za składowanie śmieci na wysypiskach. Będzie ona wynosiła 75 zł za tonę, co oznacza jej skok o 400 proc. Przełoży się to na 50-procentowy wzrost opłat za wywóz śmieci. Drastyczna podwyżka ma zmusić wszystkich do segregacji odpadów (za wywóz śmieci na recykling nie płacimy).
Mimo wieloletnich wysiłków w popularyzację recyklingu i odzysku nadal jest w Polsce duży problem. Zdecydowana większość gospodarstw domowych nie segreguje śmieci, co powoduje, że 97 proc. ich trafia na wysypiska. Tymczasem UE wymaga od nas ograniczenia ilości śmieci, które tam trafią. W 2013 roku połowa odpadów musi zostać przetwarzana. Jeśli tak się nie stanie, to zapłacimy wysokie kary. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii UE.
Jak mówi Henryk Kultys, wiceprezes Krajowej Izy Gospodarki Odpadami, z ekologicznego punktu widzenia wzrost opłaty marszałkowskiej ma sens. Nie łudźmy się jednak, że ona wszystko załatwi. To pierwszy krok w kierunku zwiększenia odzysku odpadów - wyjaśnia.
W ślad za zwiększeniem opłaty muszą pójść inwestycje w spalarnie śmieci, segregowanie i kompostowanie. Bez tego nie uda się wypełnić unijnych limitów. Jak wynika z szacunków rządu, na ten cel będziemy potrzebować nawet 10 mld zł. Część pieniędzy da nam UE, pozostałe samorządy będą musiały znaleźć same.
Będzie ono pierwszym ośrodkiem miejskim, który nie wyemituje dwutlenku węgla, wszystkie wyprodukowane w nim ścieki zostaną oczyszczone i powtórnie wykorzystane, a po jego ulicach nie będą poruszać się samochody o napędzie spalinowym. Ekologiczne miasto powstanie na pustyni, w emiracie Abu Dhabi, około 30 km na wschód od jego stolicy.
Docelowo na powierzchni 6 km kwadratowych zamieszka 50 tys. osób oraz znajdą się m.in. siedziba firmy energetycznej Future Energy Company, przedsiębiorstwa i uniwersytet.
Pierwsza łopata pod budowę miasta zostanie wbita jeszcze w tym roku. Makietę aglomeracji władze emiratu zaprezentują podczas Światowego Szczytu Energii Przyszłości, 21 stycznia w Abu Dhabi. Miasto projektuje firma Foster and Partners.
Elektryczność zapewnią miastu panele fotowoltaiczne, natomiast system chłodzenia będzie działał dzięki energii słonecznej. Woda ma pochodzić z Zatoki Perskiej, dlatego niezbędne będzie jej odsalanie. Proces przetwarzania jej w wodę słodką przebiegnie również z wykorzystaniem energii słonecznej. Wszystkie tereny zielone w mieście zostaną nawodnione oczyszczonymi ściekami miejskimi.
Za wodę i ścieki płacimy coraz więcej i nie zanosi się na to aby ceny miały spadać. Oszczędności powinniśmy przede wszystkim szukać w zmianie codziennych nawyków. Zakręcenie kranu w trakcie mycia zębów, zmywanie w zlewie ale nie pod bieżącą wodą, pranie w pralce z pełnym wsadem lub wyposażonej w funkcję oszczędnościową, czy podlewanie ogródka zraszaczem, a nie wodą ze szlauchu to tylko niektóre z przykładów ekologicznych zachowań.
Nawet kilkadziesiąt litrów możemy tracić w ciągu jednego dnia przez kapiące krany i nieszczelny sedes, a przecież pozostaje jeszcze kwestia gotowania, prania czy sprzątanie. To kolejne i niemałe przecież koszty.
Z pomocą techniki
kran_TECE.jpgMożemy zdecydować się na instalacje w domu urządzeń, które w pewnym stopniu zużycie wody ograniczą za nas. Nowoczesne pralki potrafią dobierać ilość wody do ciężaru prania, z kolei na zmywaniu możemy zaoszczędzić jeśli zakupimy zmywarkę. Można też zastanowić się nad zainstalowaniem w łazience baterii z tzw. eko-przyciskiem lub baterii bezdotykowych, które do tej pory popularnością cieszyły się głównie w budynkach użyteczności publicznej. W ich wypadku woda płynie tylko jeśli w zasięgu znajduje się jakiś obiekt np. nasze ręce. Dobrą decyzja może się okazać zakup baterii z tzw. perlatorem, który zwiększa udział powietrza w wodzie. Nie wpływa to na wydajność strumienia, natomiast zdecydowanie ogranicza zużycie wody.