Głęboko pod powierzchnią Oceanu Spokojnego rośnie góra nakrętek od butelek, reklamówek, szczoteczek do zębów, zabawek i milionów innych przedmiotów tworzących tzw. plastikowy wir.
Odkryto go ponad dziesięć lat temu. Jest dwukrotnie większy od Teksasu. Dziś zdaniem wielu ekologów stał się już zbyt duży, żeby można go było zlikwidować.
Mimo to znaleźli się śmiałkowie, którzy utrzymują, że są w stanie zutylizować sześć milionów ton plastiku zgromadzonych wśród wirujących prądów. W przedsięwzięciu użyty zostanie pływający "zakład przetwórczy" – statek zakotwiczony w pobliżu wiru, który będzie przerabiał część plastiku na olej napędowy.
Jeśli eksperyment przyniesie oczekiwany skutek, uczestniczący w nim ekolodzy zamierzają zastosować pomysł na innych wodach zawalonych plastikowymi odpadami.
W rejonie wysypiska panują niestabilne warunki pogodowe. Istnieje zatem obawa, że okręt nie przetrwa wyjątkowo silnych wiatrów okresowo nawiedzających okolicę.