9 października w powierzchnię Księżyca uderzy ziemska sonda LCROSS wraz z rakietą Centaur. Nie będzie to jednak kosmiczny wypadek, lecz celowa operacja NASA, której celem jest potwierdzenie obecności wody na Księżycu. Przedstawiciele amerykańskiej agencji kosmicznej właśnie ogłosili nowy cel ziemskiego pocisku. To krater o nazwie Cabeus.
Sonda wraz z rakietą wystartowały z Ziemi jeszcze w czerwcu. Pierwotnie miały uderzyć w inny niewielki krater oddalony od nowego celu o kilkadziesiąt kilometrów. Jednak opublikowane w zeszłym tygodniu wyniki badań potwierdzające istnienie wody na księżycu skłoniły naukowców do zmiany planów. Spodziewają się bowiem, że w kraterze Cabeus jest jej więcej niż gdzie indziej.
O tym kosmicznym odkryciu znacznych zasobów wody na Srebrnym Globie poinformował dziennik brytyjski "The Times" na swojej stronie internetowej. Woda jest niezbędna do zasiedlenia Księżyca przez ludzi. Czy więc już za 20 lat będziemy mieli wielką przeprowadzkę na Srebrny Glob? Albo przynajmniej powstanie tam stała baza naukowa i centrum lotów na Marsa? Kosmonauci mogliby używać księżycowej wody do picia, a po wydzieleniu zawartego w niej tlenu mieliby podstawowy składnik mieszkanki powietrza do oddychania. Zaś z uzyskanego z wody wodoru mogliby wytwarzać paliwo.
Jednak Ian Crowther, szef Wydziału Środowiskowego i Przemysłowego w WFS mówi, że jest to możliwe. Wyjaśnia, iż próby bezprzewodowej komunikacji w wodzie prowadzono w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Wówczas dysponowano technologiami analogowymi, przetwarzanie sygnałów było niezadowalające, więc próby zarzucono. Upowszechniło się przekonanie, że tego typu łączność nie jest możliwa. Jednak, jak zauważa Crowther, czysta woda jest izolatorem, którego przenikalność magnetyczna wynosi około 1, a przenikalność elektryczna 80. Możliwa jest więc transmisja fal radiowych o częstotliwości mniejszej niż 1 MHz. WFS nie wynalazło żadnej nowej technologii. Firma wykorzystała już istniejące technologie do zbudowania urządzeń, które pozwalają na opłacalne bezprzewodowe komunikowanie się w w wodzie.
Jednym z nich jest Seathooth, który korzysta z częstotliwości 100-200 kHz i umożliwia transmisję danych z prędkością 100 Kbps na odległość 10 metrów. Crowther mówi, że zwiększenie częstotliwości pracy urządzenia pozwoli na osiągnięcie prędkości 1 Mb/s, a w przyszłości niewykluczona jest prędkość transmisji rzędu 10 megabitów na sekundę.
Leżący w argentyńskich Andach i spływający do jeziora Argentino górski lodowiec Perito Moreno jest jednym z niewielu na świecie, który w dobie zmian klimatycznych nie kurczy się
Mało tego - zasilany padającym w górach śniegiem wydłuża się codziennie o kilka metrów, rocznie - aż o 700 m. Rosnąc, zamyka jedną z zatok jeziora i podnosi poziom jej wód. Co kilka lat napięcie pomiędzy wodą a lodem sięga punktu krytycznego i czoło lodowca (na zdjęciu) spektakularnie pęka, przyciągając tysiące widzów. W ten sposób Perito Moreno pozbywa się lodu, który narastał od poprzedniego "krachu".
Światło słoneczne oświetlające butelkę z wodą skutecznie eliminuje zawarte w wodzie zanieczyszczenie biologiczne, przez co woda jest zdatna do picia. Według WHO (ang. World Health Organization - Światowej Organizacji Zdrowia), na świecie około miliard ludzi nie ma dostępu do wody zdatnej do picia. Co więcej, każdego roku blisko milion osób umiera na choroby wywołane zanieczyszczoną wodą.
Naukowcy z The Royal College of Surgeons (Irlandia), których prace koordynował doktor Kevin McGuigan odkryli, iż wystarczy nieprzerwanie - przez około 5 godzin - oświetlać zanieczyszczoną drobnoustrojami wodę pitną światłem słonecznym, by zawarte w niej bakterie zostały zabite.
Naukowcy badali skuteczność oczyszczania światłem słonecznym wody zarówno w specjalnie przygotowanych do tego urządzeniach przepływowych, które pozwalają na niemal przemysłowe uzdatnianie wody (do 10 litrów na minutę), jak również w zwykłych plastikowych butelkach (PET).
Okazało się, iż nie intensywność światła słonecznego, a nieprzerwane jego działanie (promieniowanie z zakresu światła ultrafioletowego - UV A) jest kluczem do sukcesu!
Czapa lodowa, którą wykryto na północnym biegunie Marsa, jest niezwykle czysta – ogłosili francuscy badacze. Analiza danych radarowych, które zostały przesłane na Ziemię przez amerykańską sondę Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), wskazuje, że depozyt lodowy składa się w około 95 procentach z czystej wody. Ogłosili to naukowcy z francuskiego Narodowego Instytutu Nauk o Wszechświecie (INSU).
Na północnym biegunie Marsa ma zalegać trzy miliony kilometrów kwadratowych lodu, a zatem objętość wody w tym jednym miejscu na Marsie przekracza niemal 100-krotnie objętość wody w Północnoamerykańskich Wielkich Jeziorach. Teraz okazuje się też, że jest to nie olbrzymi zasobnik brudnego lodu, którego we Wszechświecie jest sporo, ale bardzo czystej wody w stanie stałym. Pytanie, czy tak dużo czystej wody znajdziemy na Ziemi?