Tagi: rynek

Sortuj Data / Tytuł / URL

  1. http://Gminy nie budują kanalizacji, bo nie mają za co.

    Tereny wiejskie powiatu gdańskiego skanalizowane są w niewielkim stopniu. Dla przykładu: w gminie Suchy Dąb do kanalizacji przyłączonych jest zaledwie osiem procent posesji. Władze samorządu przygotowały dokumentację i złożyły wnioski o pieniądze z Unii Europejskiej, zatem jeśli otrzymają dofinansowanie rozpocznie się budowa kolektora sanitarnego w Suchym Dębie oraz sąsiednich miejscowościach. Jeśli nie, nie przybędzie ani jedno łącze. Gmina jest mała i biedna - nie stać jej na samodzielną inwestycję. W pobliskiej gminie Trąbki Wielkie sytuacja okazuje się niewiele lepsza. Kanalizacja cieszy jedynie piętnaście procent mieszkańców. Na razie instalacja istnieje wyłącznie w centrum największej gminnej wsi - Trąbek Wielkich. Władze od lat składały wnioski o wsparcie budowy sieci z funduszy Unii Europejskiej, a potem tak zwanego programu norweskiego. Z unii kasy nie udało się zdobyć. W programie norweskim samorząd przeszedł wstępne eliminacje. Okazało się jednak, że gmina osiąga... zbyt duże dochody na mieszkańca, by otrzymać fundusze. Na inwestowanie za własne pieniądze jest tymczasem za biedna. Ponownie stara się zatem o dotacje z Unii Europejskiej.
    06-02-2009 to przez mech
  2. Pieniądze wracają do tych, którzy ze środowiska korzystają

    Działania funduszu przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej były takie same. Dofinansowywane oczyszczalnie były technologiami nowoczesnymi i spełniającymi wymagania ówczesnego prawa polskiego oraz zobowiązań międzynarodowych, np. konwencji helsińskiej. Teraz jednak czujemy presję czasu, ponieważ zobowiązania akcesyjne musimy wypełnić do roku 2015. Do czasu przystąpienia Polski do UE w 2004 r., czyli przez 15 lat funkcjonowania funduszu, powstały oczyszczalnie o łącznej przepustowości ponad siedmiu milionów metrów sześciennych na dobę. Jeżeli chodzi o długość kanalizacji, to do końca ubiegłego roku wybudowaliśmy i oddaliśmy do eksploatacji ponad 15 tysięcy kilometrów. Średnia bardzo przyzwoita — 2 tysiące kilometrów rocznie. Mówię tu o inwestycjach realizowanych jedynie ze środków krajowych. Warto wyjaśnić, że finanse dzielą się na poszczególne portfele. Jest portfel środków polskich i jest portfel środków zagranicznych, w których istnieje podział na tzw. starą i nową perspektywę finansową (przed i po wejściu Polski do UE). Wyłącznie z polskiego portfela zawarliśmy ponad 2 tysiące umów na 4 mld 150 mln złotych. Te kwoty dotyczą jedynie ochrony wód. Całkowity koszt tych inwestycji wyniósł 13 mld 110 mln złotych, czyli udział naszego funduszu wyniósł ok. 32 procent. Jeśli chodzi o większe obiekty, to przez lata działania funduszy wspomagaliśmy budowę wszystkich dużych inwestycji z zakresu gospodarki ściekowej w takich miastach jak: Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk i Gdynia. Mówimy tu o dużych pieniądzach. Jednak gdybyśmy do tego dołożyli pieniądze przeznaczone na finansowanie ochrony wód, jako uzupełnienie wkładu krajowego do Funduszu Spójności, to do połowy tego roku zawarliśmy umowy na ponad 7 mld 150 mln złotych. Są to tylko pożyczki dotyczące blisko 2900 umów z dziedziny ochrony wód. Wartość tych przedsięwzięć to 27 miliardów złot
    20-11-2008 to przez mario
  3. Uwarunkowania w przeszłości spowodowały, że stan oraz liczba oczyszczalni w Polsce w dalszym ciągu odbiega od wymaganych standardów Unii Europejskiej

    Jeśli się nawet spełnia normy oczyszczania, to są one zbyt kosztowne. Problem wielu oczyszczalni w Europie polega na tym, że spełnienie norm jakości ścieków na wyjściu z oczyszczalni przy istniejących obciążeniach wymaga kosztownych inwestycji, związanych ze zwiększeniem mocy przerobowych oczyszczalni. Istnieje inna, bardzo atrakcyjna ze względów ekonomicznych, możliwość poprawy sytuacji. Uważa się, że lepsze wykorzystanie istniejących oczyszczalni jest możliwe poprzez poprawę sposobu podejmowania bieżących decyzji operacyjnych oraz bezpośredniego sterowania w zamkniętych pętlach informacyjnych. Implementacja zaawansowanych systemów podejmowania decyzji i sterowania wymaga znacznie lepszego opomiarowania niż to, które spotyka się w przeciętnej oczyszczalni w Polsce. Aktualnie koszt analizatorów jest znaczny, ale uruchomione przez Komisję Europejską projekty badawcze prowadzone w ramach Programów Ramowych powinny już niedługo zaowocować tanimi i niewymagającymi kosztownej bieżącej obsługi urządzeniami pomiarowymi.
    11-11-2008 to przez angelene
  4. Aż złotówkę więcej zapłacimy od stycznia za każdy zużyty metr sześcienny wody. Prawdziwy szok cenowy czeka nas za dwa lata.

    Dziś za każdy metr sześcienny zużytej wody i wylanych ścieków (przyjmuje się, że tyle samo pobieramy, ile wylewamy) płacimy 6,44 zł. W styczniu za ten sam metr zapłacimy już 7,43 zł. Wzrośnie też opłata eksploatacyjna za tzw. odczyt licznika -z 12 do 14 zł. - Szacujemy, że rachunek dwumiesięczny czteroosobowej rodziny zwiększy się o jakieś 25 zł - mówi Tomasz Makowski, rzecznik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Z naszych kalkulacji wynika, że będzie to prawie 30 zł, więc dwumiesięczny rachunek za wodę w lutym wyniesie średnio 228 zł. Podwyżki były planowane. Rada miasta, uchwalając na początku tego wieku Program Poprawy Jakości Wody (szereg inwestycji, z największą, budową oczyszczalni ścieków na czele), zgodziła się na to, że to szczecinianie spłacą dług zaciągnięty na realizację tego programu. Wprawdzie z 288 mln euro, które kosztuje program, 66 proc. dostaliśmy z unijnego Funduszu Spójności, jednak ponad 400 mln zł musimy sami dopłacić. Pożyczka do tej pory była zamrożona. Spłacać ją zaczniemy właśnie od stycznia. Spłacimy dopiero po 2020 r.
    11-11-2008 to przez romann88
  5. Od kilku dni ponad czterdzieści tysięcy mieszkańców Katowic i Chorzowa jest pozbawionych czystej wody.

    Ludzie są oburzeni: twierdzą, że o awarii dowiadywali się pocztą pantoflową, że nie było beczkowozów i że brudną wodę pili jeszcze kilkanaście godzin po tym, kiedy rurach znaleziono zanieczyszczenie: mangan i żelazo. - Taki sam bałagan był, kiedy wybuchł reaktor w Czarnobylu - emocjonuje się Ewa Krakowczyk z Chorzowa. Na dodatek dopiero dziś chorzowski sanepid, który ciągle bada wodę, będzie miał informacje, czy nie ma w niej bakterii paciorkowca, czyli groźne bakterie, wywołujące biegunkę. - Pod względem bakteriologicznym ta woda jest dobra, czekamy tylko na te badania - zastrzega Urszula Mendera-Bożek, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chorzowie. W Chorzowie Batorym w którym mieszka ponad piętnaście tysięcy osób brudna woda zaczęła z kranów płynąć we wtorek. Mieszkańcy katowickich dzielnic Załęże, osiedla Witosa i Załęskiej Hałdy, których jest ponad dwadzieścia pięć tysięcy twierdzą, że brudną wodę mają od soboty. - Woda w kranie była i jest mętna. Kiedy nalałem jej psu do miski, nie chciał jej pić - emocjonuje się mieszkaniec bloku przy ulicy Barlickiego w Katowicach. Za awarię odpowiedzialne jest Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów. - My kupujemy od nich wodę i rozprowadzamy - mówi Jacek Gabor, prezes Chorzowsko-Świętochłowickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kananlizacji. - GPE prowadziło prace remontowe, zwiększyli ciśnienie wody w rurach i stąd pojawienie się zanieczyszczeń.
    11-11-2008 to przez armadillo
  6. Nieczystości z gospodarstw trafiają do rzek. Ekolodzy alarmują, a Unia straszy karami

    Statystyki są zatrważające. Ścieki z większości wsi i małych miejscowości na Dolnym Śląsku, zamiast do oczyszczalni, trafiają wprost do gleby lub rzek. Nawet w samym Wrocławiu aż dziesięć tysięcy mieszkań nie ma kanalizacji. Tymczasem jeśli do 2015 roku nie skanalizujemy naszych miejscowości, czekają nas duże kary nałożone przez Unię Europejską. Wójtowie i burmistrzowie rozkładają ręce. W budżetach nie mają bowiem pieniędzy na sieć kanalizacyjną. Koszt jednego kilometra to ok. pół miliona złotych. Z pomocą samorządom miała przyjść Unia Europejska. Ale dotacje okazały się za małe, a w dodatku gminy nie mają pieniędzy na wymagany wkład własny. - U nas tylko Sędzisław ma kanalizację i oczyszczalnię ścieków - mówi wójt gminy Marciszów Stefan Zawierucha. - Mieszkańcy pozostałych ośmiu wsi radzą sobie w różny sposób - przyznaje.
    11-11-2008 to przez armadillo
  7. Od 46 lat bez bieżącej wody i kanalizacji. Życie o jednej, niezbyt głębokiej studzience.

    Najpierw opłacili radiestetów. Ci z magiczną różdżką obeszli ich domy w poszukiwaniu żył, z których mogłaby trysnąć upragniona woda. Szczęśliwcy, na których terenie znaleziono podziemnie cieki wodne, wykopali studzienki i wiele lat czerpali z nich wodę. Do czasu jednak. - Pamiętam, jak w latach 80. nastała katastrofa - wspomina Beata Węgrzyn, mieszkająca w domu przy ul. Jasna Rola 61. - Zaczęły wysychać studnie. Od tamtego czasu wody wciąż brakowało - mówi. A miało być jeszcze gorzej: - Za lasem powstało miasteczko uniwersyteckie. Budując je, poprzecinali nam żyły wodne. Od tego czasu nigdy nie wiadomo, kiedy woda w studzience będzie, a kiedy nie - dodaje Beata Węgrzyn. Tak było długie dziesięciolecia. Wreszcie jednak miało się skończyć - do domów przy ul. Jasna Rola trafiły pisma z długo wyczekiwaną przez ich mieszkańców wiadomością: Aquanet zamierza pociągnąć pod ziemią rurę, która doprowadzi do nich wodę. - Radość była wielka - mówi pani Beata. - Wreszcie, po 50 latach, z naszych kranów miała płynąć woda! Bez ograniczeń! - dodaje. Tym większe było rozczarowanie, gdy okazało się, że Aquanet zakończył prace tuż przed jej domem. - Odkąd tu mieszkam, prosimy o wodę, ślemy pisma - mówi mąż pani Beaty, Zdzisław Węgrzyn. - To jakiś żart, żeby po 50 latach, kiedy się wreszcie za to zabrali, zabrakło im 100 m rury - dodaje.
    11-11-2008 to przez armadillo
  8. Wyższe ceny usług komunalnych

    Niezbędne inwestycje wodno-kanalizacyjne i w gospodarkę odpadami przekroczą 50 mld zł. W przyszłym roku czeka nas wzrost opłat za wodę, ścieki, wywóz śmieci oraz energię elektryczną. Do takich podwyżek należy się przyzwyczaić. Polska musi wypełnić unijne normy w dziedzinie ochrony środowiska i ma na to coraz mniej czasu. By to zrobić, musi wydać kilkadziesiąt miliardów złotych na inwestycje. W dużej mierze te pieniądze będą pochodziły z naszych kieszeni. Wyższa opłata marszałkowska Od przyszłego roku wzrośnie niezmienna od lat opłata marszałkowska za składowanie śmieci na wysypiskach. Będzie ona wynosiła 75 zł za tonę, co oznacza jej skok o 400 proc. Przełoży się to na 50-procentowy wzrost opłat za wywóz śmieci. Drastyczna podwyżka ma zmusić wszystkich do segregacji odpadów (za wywóz śmieci na recykling nie płacimy). Mimo wieloletnich wysiłków w popularyzację recyklingu i odzysku nadal jest w Polsce duży problem. Zdecydowana większość gospodarstw domowych nie segreguje śmieci, co powoduje, że 97 proc. ich trafia na wysypiska. Tymczasem UE wymaga od nas ograniczenia ilości śmieci, które tam trafią. W 2013 roku połowa odpadów musi zostać przetwarzana. Jeśli tak się nie stanie, to zapłacimy wysokie kary. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii UE. Jak mówi Henryk Kultys, wiceprezes Krajowej Izy Gospodarki Odpadami, z ekologicznego punktu widzenia wzrost opłaty marszałkowskiej ma sens. Nie łudźmy się jednak, że ona wszystko załatwi. To pierwszy krok w kierunku zwiększenia odzysku odpadów - wyjaśnia. W ślad za zwiększeniem opłaty muszą pójść inwestycje w spalarnie śmieci, segregowanie i kompostowanie. Bez tego nie uda się wypełnić unijnych limitów. Jak wynika z szacunków rządu, na ten cel będziemy potrzebować nawet 10 mld zł. Część pieniędzy da nam UE, pozostałe samorządy będą musiały znaleźć same.
    06-11-2008 to przez kuba
  9. Wzrosną koszty z powodu zaostrzania przepisów

    Portfele Polaków staną się cieńsze nie tylko z powodu rosnących cen paliw i żywności. Zaostrzane przez Unię Europejską przepisy ekologiczne poważnie zwiększą w najbliższych miesiącach koszty utrzymania naszych rodzin. Teraz obowiązek spełniania norm środowiskowych podnosi wysokość rachunków za energię elektryczną, ciepło, wodę i wywóz śmieci o ok. 300 zł rocznie. W 2009 r. będzie to co najmniej 500 zł, a w niektórych wypadkach nawet 645 zł – wynika z szacunków „Rz”. – Mamy brudne i przestarzałe technologie, będziemy więc ponosili coraz wyższe koszty korzystania z nich – mówi Mateusz Walewski z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Koszty proekologicznych inwestycji przerzucane są na końcowych odbiorców. A prowadzić je muszą wszyscy: producenci energii i ciepła, dostawcy wody i odbiorcy śmieci. Każde opóźnienie kończy się karą, którą też ostatecznie płaci klient. "400 proc. wzrosła w tym roku opłata za składowanie śmieci pobierana przez marszałków województw" Według resortu środowiska, by dostosować się do unijnych norm, inwestycje w ekologię powinny wynieść w tym roku ok. 15 mld zł. W ostatnich latach były dwukrotnie mniejsze.
    06-11-2008 to przez seba
  10. Woda za droga dla co drugiego Polaka

    Jeżeli w Polsce nie powstanie strategia modernizacji infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, to w 2015 r. 40 proc. Polaków nie będzie prawdopodobnie stać na opłacenie rachunków za wodę - uważa prezes IGWP Stanisław Drzewiecki. "Perspektywa roku 2015 jest nieciekawa. Okazuje się, że aż 40 proc. społeczeństwa Polski przekroczy próg dochodu rozporządzalnego, czyli będzie poza możliwością zapłacenia rachunków za wodę i ścieki" - zaznaczył podczas wtorkowej konferencji prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. Dochód rozporządzalny to pieniądze, które zostają w gospodarstwie domowym po opłaceniu wszystkich stałych i koniecznych wydatków - jest to gotówka, którą zarządzamy płacąc za wszelkie pozostałe produkty, czyli usługi. W przypadku wody, wskaźnik dochodu rozporządzalnego mówi, jaki procent dochodu jest wydawany na wodę.
    27-10-2008 to przez jolka

Pierwsza / Poprzednia / Następna / Ostatnia / Strona 1 z 2

odżywki zablokow Lamiastrata Hotels Berlin zabudowa stoisk targowych