ardzo dobrą metodą zapobiegania i chronienia się przed zagrożeniami związanymi z piciem nieczystej wody są innowacyjne filtry do wody, które mogą być używane w każdym gospodarstwie domowym. Filtry odwrotnej osmozy są w stanie usunąć z wody: metale ciężkie, bakterie, wirusy, grzyby i inne zanieczyszczenia mechaniczne. W przypadku używania urządzeń mechanicznych takich jak: czajniki, żelazka itp. zalecane jest również stosowanie odżelaziaczy do wody i zmiękczaczy. Chroni to urządzenia przed osadzaniem się kamienia kotlowego.
W przyrodzie krystalicznie czysta woda występuje niezwykle rzadko. W wodzie występują rozpuszczone pierwiastki, substancje chemiczne, szlam, osad, humusy a także związki organiczne takie jak: bakterie, wirusy, grzyby (jest to przyczyną chorób takich jak: cholera czy dur brzuszny nękających zwłaszcza kraje afrykańskie gdzie brak jest odpowiednich systemów oczyszczania wody).
O dostęp do wody dla swoich pracowników powinien zadbać też pracodawca, gdyż w ten sposób zapewnia, że wyniki oraz efektywność pracy pracowników będą wysokie.
- Najprostszym sposobem na zapewnienie pracownikom dostępu do wody jest postawienie w miejscu pracy dystrybutora z wodą. Co więcej, wyniki badań pokazują, że aż 53% przedsiębiorców uważa, że umieszczenie w firmie urządzeń dozujących wodę ma wpływ na zwiększenie efektywności pracy pracowników – mówi Artur Kaniewski, dyrektor zarządzający Eden Springs.
Organizacja Healthworks Corporate przeprowadziła ankietę mającą na celu uzyskanie informacji na temat zwyczajów dotyczących przyjmowania płynów w pracy. Kwestionariusz został przesłany kierownikom kadrowym w małych i dużych przedsiębiorstwach ze wszystkich branż.
Wyniki ankiety pokazują, że choć większość ludzi zdaje sobie sprawę ze znaczenia odpowiedniego nawodnienia organizmu, ogromny odsetek z nich przyjmuje mniej płynów, niż powinien.
• 86% respondentów uważa, że powinno się pić pięć lub więcej szklanek wody dziennie, natomiast tylko 13% z nich faktycznie to robi;
• 46% respondentów wypija w pracy tylko jedną lub dwie szklanki wody dziennie;
Badacze z kilku ośrodków naukowych w Wielkiej Brytanii zidentyfikowali w wodach angielskich rzek grupę substancji, które blokują męski hormon płciowy - testosteron. Związki te mogą szkodzić zwierzętom, jak również ludziom, obniżając męską płodność, uważają autorzy pracy.
Analizy przeprowadzone na 1000 sztuk ryb z 30 rzek w różnych częściach Anglii wykazały np., że pobudzają one rozwój żeńskich cech u samców. Na razie nie wiadomo dokładnie z jakiego źródła pochodzą. Niektóre z nich są obecne np. w lekach na raka lub w pestycydach stosowanych w rolnictwie.
Wcześniejsze badania wskazywały, że żeńskie hormony płciowe (estrogeny) oraz związki naśladujące ich działanie powodują rozwój żeńskich cech u samców ryb. Czasem prowadzi to do obniżenia ich zdolności rozrodczych, a w niektórych przypadkach -nawet do zmiany płci. Związki te dostają się do rzek ze ścieków płynących z oczyszczalni wody, a ich źródłem są pewne chemikalia przemysłowe oraz pigułki antykoncepcyjne.
Inne prace sugerowały, że zanieczyszczenia te mogą mieć również związek z coraz częstszymi zaburzeniami płodności u mężczyzn, spowodowanymi tzw. zespołem dysgenezji jąder (czyli zaburzeniami w ich rozwoju). Naukowcy zdawali sobie jednak sprawę, że przyczyną tego nie mogą być wyłącznie estrogeny, ale też substancje o działaniu antyandrogennym.
"Nasze badania potwierdziły, że zaburzenia hormonalne u ryb oraz męskie problemy z płodnością mogą być spowodowane przez znacznie większe spektrum chemikaliów niż sądziliśmy do tej pory" - komentuje jeden z autorów pracy prof. Charles Tyler z Uniwersytetu w Exeter.
Tylko 30 z produkowanych w Polsce wód można nazwać mineralnymi, większość z nich to po prostu zwykła woda źródlana. Kupowanie jej usprawiedliwia jedynie fakt, że jakość wody w polskich wodociągach w wielu miastach jest niezadowalająca. Dobrą wodą mogą pochwalić się jedynie Kielce, Olsztyn, Bielsko-Biała, Białystok, Wrocław, Żywiec oraz Lublin. Najlepszą kranówkę w Polsce ma Łódź – w 80 proc. pochodzi ona ze studni głębinowych, jest krystalicznie czysta i zawiera wiele mikroelementów.
Wbrew powszechnemu przekonaniu nawodnienie organizmu wcale nie oznacza w takiej sytuacji przysporzenia sił, wręcz przeciwnie, picie nieodpowiedniej wody może nas osłabić!
Jak tłumaczy Tadeusz Wojtaszek z programu „Woda dla zdrowia”, przed nadmierną temperaturą otoczenia organizm broni się poprzez intensywne pocenie się. W ten sposób obniża się ciepłota ciała, ale wraz z potem wypływają z naszego organizmu składniki mineralne – przede wszystkim sól, która zawiera dużo sodu. Dlatego w czasie upałów należy pić wody wysokozmineralizowane, które wzmacniają elektrolity w mięśniach i dodają sił.
Ekspert wyjaśnia, że znaczny ubytek sodu i innych składników mineralnych z organizmu rozregulowuje gospodarkę wodno-elektrolitową, która warunkuje sprawność mięśni. W efekcie nadmiernego pocenia stajemy się ociężali i apatyczni, pogarsza się nasze samopoczucie, odczuwamy dolegliwości sercowe i boli nas głowa.
Picie w takiej sytuacji zwykłej wody źródlanej niezawierającej soli mineralnych powoduje szybsze odwodnienie organizmu. Jest w nim coraz mniej sodu, który utrzymuje na odpowiednim poziomie zawartość wody w naszym ciele. Im więcej pijemy, tym szybciej wydalamy z siebie wodę, a wraz z nią dające siłę składniki mineralne. Dochodzi wówczas do zasłabnięć, pojawia się też ryzyko zaburzeń pracy serca.